Okrągła walczy o smukłą linię mając pomocnika w postaci opaski na żołądku a przy okazji zastanawia się nad skomplikowaną babską naturą.
RSS
wtorek, 03 grudnia 2013
Koniec farsy w kilu aktach

Zbliżając się do budynku sądu przypomniało mi się, że coś sędzia na ostatnim spotkaniu mówił o wczesnej godzinie... przeczucie przyśpieszyło mi kroki. No tak, nie było mnie na godzinie 9, ani na późniejszej, ani na wcześniejszej!

Moja rozprawa rozwodowa była wczoraj!

Całe szczęście, że poprzednio złożyłam już końcowe zeznania i do przesłuchania został tylko mój współmałżonek.

Wtedy nie pojawił się, zasłaniając pilnym wyjazdem, sędzia mógł więc mi poświęcić dużo czasu... rozmaglował mnie jak ciasto na makaron, do cienka. Nie wiem czemu, pojawiły się łzy przy słowach o świętach, pierwszych wspólnych świętach.... rozkleiłam się wbrew postanowieniu, że będę silną, chłodną kobietą.  Łapska drżały mi jak w febrze, nie mogłam się opanować, zaskoczona reakcją swojego organizmu... to było takie niespodziewane. Odebrało mi mowę i animusz już do końca tamtego spotkania.

Ostatnia sprawa mogła się odbyć bez mojego udziału, jednak jak masochistka chciałam usłyszeć, co powie mój mąż.

Niestety, w tym czasie, kiedy on się tłumaczył, pluskałam się w gorącej wodzie w hotelowym jacuzzi, myśląc, że kolejny dzień będzie dla mnie bardzo stresujący.

Jak się okazało, pomyliłam dni i rozwód otrzymałam wczoraj :) z orzeczeniem wyłącznej winie męża.

 

Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że miałam rację, że to nie ja zwariowałam...

 

Okrągła

20:20, okragla
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 23 czerwca 2013
Rozwód, czyli sztuka w kilku aktach

Zaczęło się jesienią ubiegłego roku, kiedy złożyłam pozew o separację.

Akt I

Na pierwszej rozprawie wiedziałam, że zmienię na rozwód.

Wizyta policji i jego krzyki, że ukradłam mu nazwisko, nie dawały mi już żadnych złudzeń.

Jednak w sądzie myślałam, że będzie na poziomie. Przez pierwszą godzinę sędzia nie mógł niczego ode mnie wyciągnąć, bo wychodziłam z założenia, że nie będę prać swoich brudów przed obcymi ludźmi.

Rozbrajające pytania sędziego:

- może skarpetki zostawiał, może deski sedesowej nie zamykał, co to znaczy, że już go pani nie kocha...

Piotruś Pan nie był taki oszczędny w słowach, sędzia się ożywił, zaciekawiony dopytywał...jednak nawet piotrusiowy adwokat z urzędu czasami łapał się za głowę, słysząc, co wygaduje jego klient.

Akt II

Uzbrojona w adwokata wiedziałam już, na co muszę odpowiadać a co pominąć.

Przygotowałam też wydruki dowodów, które sprawiły, że sędzia zrobił okrągłe oczy i z żartem podsumował, że deprawuję sąd takimi dowodami w postaci gołych panienek.

Pogrupowałam osobami (kobietami) z imionami i nazwiskami.

Każdy z dowodów sędzia omawiał dopytując się Piotrusia Pana ze szczegółami:

- czy proponował pan Beacie XXX dziki seks?

- tak, ale... to na złość mojej żonie, bo ona to też się umawiała....

- czy szukał pan dnia tego i tego kobiet do seksu...?

- tak, ale na złość mojej żonie, bo ona...

i tak kilkanaście razy. Adwokat Piotrusia Pana już wcale się nie odzywał, wymiękł.

Akt III

W "odwecie" Piotruś przygotował równie okazały plik kartek z domniemanymi dowodami, które jednak nie zaciekawiły już tak bardzo sędziego.

- proszę mi wyjaśnić, jak mam rozumieć zdjęcie powódki na tle napisu "Welcome to Armenia"?

- bo ona chce tym imponować młodszym facetom, podrywa ich, tatuażem też...

- czego dowodem jest wydruk z forów internetowych, gdzie powódka opisuje swoje wyjazdy do Ameryki Południowej?

- na to podrywa facetów...

Piotruś Pan nie daje za wygraną, sędzia wyraźnie zniecierpliwiony pyta się go, czy ma jeszcze jakieś inne "dowody" zdrady powódki.

- Ona zdradziła mnie z ogórkiem!

Teraz i ławnicy robią okrągłe oczy, a ich kąciki ust drgają niebezpiecznie.

Sędzie zachował jednak zimną krew i zwraca się do mnie o wyjaśnienia.

- tekst o ogórku, to fikcja literacka pisana na potrzeby bloga, który prowadzę. Wydruk jest ze strony gazety, dla której pracowałam, liczył się mocny temat, ilość wejść czytelników.

Troje świadków, których na pomoc wezwał Piotruś Pan sędzia wypytuje dość dokładnie, jednak żadne z nich nie orientuje się za bardzo w temacie. Każdy z nich wspomina coś o alkoholu.

Akt IV

Na korytarzu przed rozprawą mówię cześć wchodzącemu Piotrusiowi, na co słyszę, że jestem oszustką itp. ludzie bacznie się przyglądają. A ja durna myślałam, że dziś, po rozwodzie pójdę z nim na kawę, jak cywilizowani ludzie...

Dziś miała się całą sztuka zakończyć, jednak sędzia zapomniał wysłać wezwania do kolejnego wydumanego pomocnika Piotrusia Pana, czyli świadka na moje zdrady. Kolejny akt z powodu wakacji pewnie dopiero jesienią...

I to za pieniądze podatników ta cała szopka się odbywa.

 

Po krótkiej rozprawie idę ulica i podchodzi do mnie Piotruś Pan, już nie taki bojowy. Pyta, czy dam mu zdjęcia z ostatniego wyjazdu wspólnego. Zmiana zachowania, dwie różne twarze. Jakaś próba dyskusji, bo to to taka jesteś...

- nie nie dam ci zdjęć.

Niczego ci już nie dam. Nie poznam na ulicy.

Nie zasługujesz na mój szacunek.

 

Okrągła

 

 

18:42, okragla
Link Komentarze (2) »
czwartek, 10 stycznia 2013
Tata, Mama

Bardzo Ich kocham. Oni i mój Syn, to najważniejsze osoby na tym świecie.

Zima, nie jest dla Nich dobrą porą. Rok temu Tata miał zawał i był jedną nogą TAM. W tym roku znów lekarze, pogotowie, szpital. Jest bardzo uparty i nie chciał sobie dać wcześniej pomóc. Dopiero blisko 40 stopni gorączki i majaki skłoniły do poddania. Poddania, czyli oddania się w ręce specjalistów.

Wcześniej cicho zawołał mnie do siebie i poprosił o wzięcie kartki i ołówka.

Po chwili słabym głosem zaczął mi dyktować tekst.... słowa, jakie mają być na Jego nagrobku, kiedy umrze. Czy to były majaki spowodowane gorączką, czy przemyślane zachowanie, nie dowiem się...

Mama, zawsze gotowa do pracy, gotowania, sprzątania i układania tym razem też się poddała. Chorobie, braku siły i słabości swojego ciała. Kiedy Tatę zabierała karetka, nie byłą w stanie podnieść się z łóżka.

Okrągła

11:09, okragla
Link Komentarze (3) »
środa, 26 września 2012
Bezdomna z urzędu

Dziś rano najpierw wywołał mój ironiczny uśmiech. List z urzędu w sprawie.... wszczęcia postępowania na wniosek mojego teścia o wymeldowanie mnie z mieszkania, w którym mieszkałam wspólnie z mężem. Potem się mocno wkurzyłam, urzędowo, oficjalnie, żenada.

Godzina i... byłam już wymeldowana.

Z honorem. Sama.

W dwa miesiące po wyprowadzce, żyjąc w zawieszeniu, dając sobie i Jemu czas na przemyślenie naszego wspólnego życia, wyciszenie złych emocji, zapomnienie gorzkich słów.

Dziś teść, jako prawny właściciel mieszkania i ojciec 43- letniego Piotrusia Pana, zdecydował.

Pomógł.

Nie pierwszy zresztą raz.

Do zmiany miejsca mojego zamieszkania też się bardzo przyczynił, na odchodnym wyliczając ile to zużyłam prądu, wody, ile do czynszu powinnam się dołożyć.

Czasami wydaje mi się, że to jakaś farsa.

Przykro.

 

Okrągła

21:35, okragla
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 02 września 2012
Odprężający weekend

Dawno tak nie odpoczęłam, jak w miniony weekend.

W pewnym momencie chciałam się nawet wymigać od skorzystania z zaproszenia, średnio miałam nastrój na opuszczenie mojej samotni, gdzie katowałam się filmami o miłości serwowanymi na metry. Im dłużej je oglądałam, tym w większego dołka wpadałam. Miłość, sryłość, durnowatość... bleeeeee mdliło mnie od nich tak samo jak od krówek, które w siebie wciskałam.... bleeeee... za słodko słodko.

Dałam się więc wyciągnąć na łono natury, gdzie rankiem sarenki biegają pod oknami i kolory horyzontu zmieniają się w zależności od pory dnia.

I maluszki, małe ufne ślepka, które są prawdą samą w sobie. Okazują emocje, uczucia i nie kłamią. Jak je boli, to płaczą, jak są wesołe, to podskakują do góry. To takie proste a nam dorosłym zapomniane, schowane i nieużywane.

No i pogaduchy, kiedy reszta śpi - ech, tego mi było trzeba.

Braku lęku przed cieniem i ucieczki od chłodu murów.

Wypoczęłam i jest dużo, dużo lepiej :)

 

I te pachnące soczyste gruszki....  pyszności :))

 

Okrągła

22:00, okragla
Link Dodaj komentarz »
sobota, 18 sierpnia 2012
Tak smutno

Idzie ku końcowi, jednak w najmniej spodziewanych momentach boli.

Tak jak dziś, kiedy przypominam przedwczorajsze słowa: jestem głodny. Mogę się złościć, rozwodzić, ale jak ktoś, kto był mi kiedyś bliski nie ma co do granka włożyć, pomagam, to dla mnie normalne zachowanie. Pakuję też torbę jedzenia, dzieląc się tym, co mam. Można przecież się nie ranić, pomagać, szanować.

Rano telefon, wpadnę zaraz i przyniosę ci resztę twoich rzeczy. Siedzę, czekam, trudno.

Potem jadąc na fajną imprezę, widzę jak siedzi na balkonie, myślę, co będzie tak człowiek sam siedział, pewnie też to wszystko przeżywa na swój sposób, zabiorę go.

Natrafiam na mur, zajęty jestem, odburknięcie.

Różne są końce. Ten dzisiejszy jak chodnik, kamienny.

Nawet nie wiem, czemu mnie tak zabolał.

 

 

Okrągła

21:51, okragla
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 35